dawno dawno temu (2004?) dr gonzo popełnił wiersz:
Mam w domu tańczącą margarynę, czy to w ogóle możliwe? Do smarowania chleba taką żółtą, miętką, nijaką. Nie masło, ani oliwę tańczącą, lecz margarynę. A że mamy taką, powiedział do mnie tato: Kupilim synu w supermarkiecie, bo była zwyczajnie najtańsza.