poniedziałek, 15 października 2007

sentymentalnie

















dawno dawno temu (2004?) dr gonzo popełnił wiersz:

Mam w domu tańczącą margarynę,
czy to w ogóle możliwe?
Do smarowania chleba taką
żółtą, miętką, nijaką.
Nie masło, ani oliwę tańczącą,
lecz margarynę.

A że mamy taką,

powiedział do mnie tato:
Kupilim synu w supermarkiecie,
bo była zwyczajnie najtańsza.

(na rysunku profil mego taty:)